Powszechnym widokiem na morawskich polach są fotografowie ze statywami, na których mają osadzone aparaty z długimi obiektywami. Warunki pogodowe i oświetlenie mogą sugerować, że takowy statyw nie jest urządzeniem niezbędnym. Oczywiście może służyć do lepszego kadrowania, natomiast równie dobrze i bez niego można robić zdjęcia. Jaka jest więc dokładna przyczyna takowych zabiegów?
Pomimo zaawansowanego sprzętu, którym fotografowie mogą robić zdjęcia na wyższej czułości i następnie usunąć szumy w programie graficznym, starają się wykonywać je na najniższej możliwej ogniskowej (czyli ISO 64 lub standardowo ISO 100) już w terenie. Jest to szczególnie ważne przy ciemniejszych obiektywach i starszych modelach aparatów, w których każde podniesienie czułości spowoduje tutaj późniejsze trudności w obróbce, a usunięcie szumów powoduje również ingerencję w detale. Z tego względu lepiej więc już na miejscu otrzymywać jak najlepszej jakości obrazy.
Przy lepszej jakości sprzęcie optycznym, ta różnica między najniższą czułością (powiedzmy ISO 100), a nieco większą (powiedzmy ISO 500) nie jest aż tak widoczna. Szczególnie, gdy wielu fotografów robi zdjęcia aparatami pełnoklatkowymi, generującymi obraz o rozdzielczości 40 lub nawet 60 MP. Otrzymanie w terenie nieporuszonego kadru na jak najniższym ISO jest ważne, jeśli chcemy tworzyć obrazy, które wręcz „błyszczą”. Wówczas na niskiej czułości i przy dobrych warunkach oświetleniowych, zwłaszcza o wschodzie lub zachodzie słońca, możliwe jest stworzenie obrazu, który przy odpowiedniej obróbce będzie po prostu „błyszczał” jak typowe zdjęcia w kalendarzach. To jest jeden z wielu warunków, żeby móc uzyskać ujęcia żywe, z największym oddaniem detali i jak najmniejszymi szumami.
Często, gdy jesteśmy w pośpiechu, nie bierzemy statywu i robimy ujęcia z ręki. Równie dobrze kadry mogą być wówczas praktycznie takie same lub bardzo mało różniące się od tych zdjęć robionych na najniższej ogniskowej. Tym bardziej, że publikujemy je w Internecie. Nie wiadomo jednak w jakich późniejszych celach wykorzystamy nasze zdjęcie i jakie programy w przyszłości będą mogły poradzić sobie z tymi zdjęciami w sposób jeszcze bardziej optymalny niż teraz. Wracając więc do pierwotnego założenia, najlepiej wykonywać te zdjęcia na jak najniższej czułości i na przysłonie, która jednocześnie daje ostry główny obiekt i dalszy plan oraz nie pogarsza jakości obrazu. Pamiętajmy, że przymykając przysłonę do f11 czy f13, jakość samego obrazu już pogarsza się.
Efekt będzie już wyraźnie widoczny przy f20, więc nawet w fotografii krajobrazu, gdzie wartości te dadzą nam znaczną głębię ostrości, warto zastanowić się, które elementy na pewno chcemy mieć ostre na zdjęciu. Jeśli więc chcemy mieć zarówno pierwszy, jak i dalszy plan ostry, musimy często posłużyć się stackowaniem, czyli składem dwóch lub większej liczby zdjęć o różnych punktach ostrości, które połączymy w programie graficznym. Zachowamy tym samym jakość, która najczęściej w wielu obiektywach jest uzyskiwana na przysłonie między f7.1 a f9.
Większość zdjęć na stronie oraz w przewodniku została jednak zrobiona z ręki. Było to podyktowane głównie chęcią szukania kolejnych kadrów, kolejnych rozwiązań i kreatywnych ujęć, co często ze statywem jest utrudnione. Śpieszyłem się po prostu i jeździłem od miejsca do miejsca szczególnie po południu, kiedy słońce było już w miarę nisko. Fotografując ze statywu musimy również liczyć się z lekkim wiatrem, więc najczęściej używamy elektronicznej migawki, jeśli mamy bezlusterkowca, lub w przypadku lustrzanki wstępnego uniesienia lustra. Moje amatorskie testy wykazały, że przy średnim wietrze i czasie naświetlania 1/40 sekundy, nawet ustawienie aparatu na solidnym statywie i użycie wężyka spustowego lub pilota mogą spowodować, że zdjęcia będą nieostre. Wówczas niezbędne jest podniesienie czułości lub zmniejszenie wartości przysłony tak, aby długość czasu naświetlania była mniej więcej równa długości ogniskowej, na której wykonujemy dane zdjęcia.
Ta reguła nie obowiązuje, gdy robimy zdjęcia na stabilnym statywie przy bezwietrznej pogodzie. Wówczas przy długim zestawie, np. na 400 mm, kiedy używamy samowyzwalacza ustawionego na 10 sekund, stosujemy wężyk spustowy lub pilota, myślę, że możemy zrobić ostre zdjęcia nawet na czasie naświetlania 1:20 s. Obarczone to jest pewnym ryzykiem otrzymania nieostrych kadrów. Wówczas proponuję zrobić kilka ujęć na wyższej czułości tak, aby przynajmniej jedno z tych zdjęć było ostre. Wybierzemy wtedy ten kadr, który jest kompromisem pomiędzy ostrością, a czułością. Warto również poczytać, na jakich wartościach ISO poziom szumów jest praktycznie identyczny, co pozwala nam na podniesienie czułości przykładowo z ISO 250 do 400 bez zwiększenia widocznych na zdjęciu szumów.
Największym wyzwaniem są ujęcia z poziomu ziemi, gdzie ciężko jest ustawić statyw i często nie mamy zbyt dużo czasu na takie manewry. Wówczas statyw musi być zwykle pozbawiony dodatkowego elementu poniżej mocowania aparatu (często a jego końcu jest haczyk, na którym można powiesić obciążenie), który nie będzie pozwalał nam zejść zbyt nisko. Zdjęcia, które widzicie z poziomu zbóż, często wykonywane były z ręki na wyższej czułości. Są pewne kadry, które również można wykonać z ręki na niskiej czułości, ale musimy mieć jasny obiektyw i kadr musi być położony od nas stosunkowo blisko. Możemy wtedy np. wykorzystać ogniskową maksymalnie 200 mm. Wówczas przykładowo używanym przeze mnie zestawem Nikon Z7 z Tamronem 35-150 mm f2-2.8, możemy robić kadry z poziomu ziemi w słoneczny dzień na ISO 64 przy otwartej przysłonie, jeśli to jest artystycznie konieczne. Otrzymamy wówczas nieporuszone ujęcia z doskonałą ostrością, rozmytym pierwszym planem i ostrym głównym obiektem. Oczywiście trudno omówić mi tutaj wszystkie przypadki. Należy stosować proste zasady obowiązujące w innym rodzaju fotografii, gdzie czas naświetlania powinien być równy lub dłuższy niż ogniskowa obiektywu, który stosujemy.
Czy tani, plastikowy, ale pozornie solidny, plastikowy statyw za około 30-40 Euro najtańszy statyw da radę? Przy umiarkowanym wietrze i teleobiektywie osadzonym na nim na pewno nie. Kupiłem kiedyś taki statyw w markecie w Brnie i testowałem go w okolicach Kyjova. Przy mocnym wietrze zupełnie się nie sprawdzał, gdyż drgania generowane przez konstrukcję przenosiły się na obiektyw. Statyw tego typu przyda się, jako konstrukcja, dzięki której zrobimy ujęcia na niskim ISO, jednak dzień musi być bezwietrzny. Sam też robiłem zdjęcia z monopodu, używając stabilizacji obiektywu i to też jest jakieś rozwiązanie, które jednak nie zastąpi ciężkiego statywu, ważącego zwykle min. 3 kg. Polecam zastosować wszystkie rozwiązania i wybrać jedno dla siebie. Szymon Wójcik
